







Wczoraj (27.11.2008) w DA "Studnia" (ul. Piekary 24, Toruń) odbyła się impreza andrzejkowa pt. "Gangsta'bawa". Bawiliśmy się w klimatach gangsterskich, przy muzyce głównie z lat 80. i 90., podczas gdy w tle leciały fragmenty z "Ojca chrzestnego".
Uczestnicy brali udział w różnych konkursach, np. ucieczka z paczki, poszukiwanie tajniaków z innych mafii. Miłym zaskoczeniem okazało się wielkie zaangażowanie i przejęcie ról (członkowie rodzin mafijnych, ojcowie chrzestni itp.). No i DJ nie został wyniesiony:D
przychodzisz w ciszy
po białej dworcowej linii
w kropli jeziora rozbitej o mur
krętymi uliczkami sumienia
Lozanna, 31 grudnia 2007
to chyba mój debiut, taki prawdziwy, przed licznym (niespodziewanie licznym!!!) gronem. do Teatru Wróbli trafiłem z przypadku, postanowiłem wygłosić wiersz G. Ciechowskiego "Tabernaculum" i chyba się udało:) zaraz potem powiedziałem swój własny wiersz (***nocą, gdy wszyscy śpią...). dla tych co nie byli, albo zabrakło miejsc -- będziemy jeszcze grać!! zapraszam.
nie zabieraj mi
gwiazd nocy dni
szeptu chwil na bieli kart
pozwól zmienić ludziom świat
pozwól żyć
...i nikt mi nie powie, że marzenia się nie spełniają...
teraz tylko nie zmarować tej szansy, którą mi dano
teraz tylko nie poddawać się i iść przed siebie
teraz tylko wykorzystać wszystko to co zostało mi dane
teraz tylko zrobić to co zawsze chciałem
może wreszcie znajdę w sobie tyle siły i wiary, że mogę
może uda mi się nie zgubić tej pewności, że potrafię
może uda się odzyskać pewność w siebie... może?
na pewno
NA PEWNO
kiedyś tylko marzyłem...
dziś duża część tych marzeń jest prawdziwa, spełniona
często nie zauważamy, że nagle nasze plany się spełniają
wiem, że często idę niewłaściwą drogą
że często nie słucham rad, które mi pomogą
nie słucham podpowiedzi, które szepczesz mi
idąc wprost pod zamknięte na siedem spustów drzwi
wiem jak często stwarzam problemy, gdzie ich nie ma
gryząc się sam ze sobą, gubiąc życia swego cel
skrywam prawdę o sobie w duszy mojej podziemiach
jak poemat w duszy stwarzam sobie cień...
wiem, że to wszystko co jest wokół jest do wzięcia
przez te mury... o twarzach moich stu
że wystarczy po to sięgnąć i że to życia poezja
iść przed siebie po swojemu, choćby gruzu wbród
chciałbym
żeby w swoim biegu
nie zapomnieć dokąd
i po co i dlaczego
pobiec
chocby bieg był ponad siły
choćby wciąż mówili
że nie dam rady dobiec
a w drodze
podać dłoń i Tobie
mimo piasku w oczach
i otrzeć łzy spod powiek
i kiedy
trzeba będzie zejść ze sceny
być pewnym, że ze Wszystkim
dobiegłem aż do Mety
...chciałbym dotrzeć do wszystkich tych miejsc, które mi pokazano, podążyć każdą z tych dróg, którymi zdążać mi pozwolono, by, kiedy zgaszą światła i trzeba będzie zejść ze sceny, schodzić, będąc pewnym, że zrobiłem to wszystko co chciałem, że wykorzystałem każdą szansę, że nie zawiodłem nikogo, nie zawiodłem siebie... ale mimo to nic się nie stanie jeśli coś się nie uda...
choć wczoraj widziałem Twój pusty grób
przyznaję, nie wierzę w żadne z ich słów
i tylko gdy dotknę Twych ran będę mógł
uwierzyć, że Ty jesteś znów
przy mnie tu
...