







wiem, że często idę niewłaściwą drogą
że często nie słucham rad, które mi pomogą
nie słucham podpowiedzi, które szepczesz mi
idąc wprost pod zamknięte na siedem spustów drzwi
wiem jak często stwarzam problemy, gdzie ich nie ma
gryząc się sam ze sobą, gubiąc życia swego cel
skrywam prawdę o sobie w duszy mojej podziemiach
jak poemat w duszy stwarzam sobie cień...
wiem, że to wszystko co jest wokół jest do wzięcia
przez te mury... o twarzach moich stu
że wystarczy po to sięgnąć i że to życia poezja
iść przed siebie po swojemu, choćby gruzu wbród
i na skrzyżowaniu dróg stojąc po nocy nieprzespanej
znów nad ranem wytęrzam swój niewyspany wzrok
jeden krok i polecę tak wysoko -- i na ścianę
już chcę wspinać się, choć krawędź o krok...
choć krawędź o krok...
gdybym tylko słuchał częściej...
gdybym częściej chciał Cię słuchać...