Mariusz Slonina

Contact   Site Login

czwartek na skrzyżowaniu

wczoraj, w czwaretk, pierwszy dzień juwenaliów 2006 zbierałem razem z kolegami pieniądze na skrzyżowaniu przy wylotówce na warszawę i olsztyn. przebrałem się za... może konsula, może cezara - miałem togę z prześcieradła i wieniec z gałązek jakiegoś krzaka. udało nam się uzbierać po 200 złotych na głowę (było nas czterech). ale nie o tym chciałem napisać. chciałem napisać o wrazeniach moich i ludzi. zacznijmy od tego że niektórzy się smiali, zwłaszcza młodzi, przezywali, jeden pzrez szybę mzk pokazał mi fakersa(łepek jakiś) - ale na to się leje z góry. jeden z kierowców(pozdrowienia) przeżegnał się na mój widok, bo uznał mnie za Chrystusa (nieśmiałbym się za Niego przebrać), jeden pokazał mi figę, jeden kazał mi się wstydzić, wielu nawet siuę nie obejrzało i udawało, że nie słyszy ani nie widzi nic. prośba do takich kierowców: studenci nie gryzą, a zbieranie pieniędzy to juwenaliowa tradycja i naprawdę, jeśli ktoś nie może dać, lub nie chcę, to niech to powie, a nie udaje że nie widzi - TROCHĘ KULTURY. nikt z nas się nie narzuca.

i druga, ta lepsza częśc historii. byłem podobno pierwszym na tym skrzyżowaniu, który dostał 10 złotych w papierku (do tej pory nie wierzę w to - wielkie podziękowania dla tego Pana), kilka osób spytało mnie o kierunek studiów, wiele osób było naprawde uprzejmych i dali choćby jeden przysłowiowy grosz, nawet jeśli już przejechali kilka takich skrzyżowań. trafiały się również piątaki - jeden gość powiedział, ze też był kiedyś studentem i rozumie sytuację.

a jedna wycieczka robiła nam zdjęcia:)

staliśmy na skrzyżowaniu od piątej do piętnastej. nigdy bym nie pomyślał, że rano zpustą kieszenią, po dziesięciu godzinach nie robienia właściwie niczego konkretnego będę bogatszy o 200 złotych. w piątek już nie dałem rady iść - niespałem ponad 36 godzin od środy rana, włączając noc przed zbieraniem, a do tego szedłem na trzecie rubinkowo na iechtę i częściowo biegnąc - zawsay takie że głowa az boli, nie wspominając o nogach. no i spaliłem plecy -- ale opłacało się.

stojąc na skrzyżowaniu pomyśłałém, że gdyby juwenali były codziennie to zniknąłby problem komunikacji samochodowej. kierowcy poprostu nie wyjeżdzaliby samochodami, a za te pieniądze, których nie dali by studentom wybudowaliby metro, lub rozwinęli autobusową komunikację. to pociągnęłoby za sobą rozwiązanie problemu zanieczyszczenia środowiska spalinami.

zbliża sie kulminajca drugiego dnia juwenaliów. niestety nie wiem kto został królem i królową, spałem dużo w dzień i miałem parę spraw do załatwienia na mieście. ale wieczorem może wpadnę na bulwar. dziś przyjeżdza mój gość. oj będzie się działo. mam nadzieję.

pozdrowienia dla wszystkich bawiących sie studentów

a tym którzy nie bawią się, bo nie twierdzą że to najgorsze zło - całe wasze życie będzie tak wyglądać? a co poweicei wnukowi jak was zapyta, co robiliście na studiach? uczyliście się cały czas? odpowie wam: ale nudy... zastan.ówcie się czasaem. jeden raz nikomu nie zaszkodzi, a czasem, tzreba. od przeuczenia można zachorować(udkomunentowane przypadki) . studia to najlepszy okres w życiu. chyba wezmę jeszcze jeden kierunek, miże oprócz astronomii, automatyka i robotyka? mam możliwość wiec grzechem byłoby nie skorzystać.

BAWMY SIĘ, bo i z tego nas po śmierci rozliczą

=:)

GoldenLine

See my photos

flickr  picasa