







chciałem kiedyś napisać wiersz. był to czas kiedy chodziłem z aparatem po toruniu i robiłem mnóstwo zdjęć: ptaków, drzew, miasta, świateł miasta, ruch - na czasie B. urodził mi się pomysł, że życie ma format klatki filmowej, 24 na 36 mm. pamiętam jak raz szedłem przez most i był piękny zachód słońca - jedyny taki jaki widziałem w życiu, i pewnie w życiu widzi się taki jeden raz. słońce chowało się za horyzont czerwoną okrągłą tarczą, zahaczając o drzewa. w pewnej chwili szczyt drzewa przeciął słońce dokładnie na pół, dokładnie w środku. szkoda że nie miałem wtedy aparatu... pomyślałem że najlepsze zdjęcia trafiają się gdy nie ma się przy sobie aparatu... a wiersz się pisze. kiedyś go opublikuję:)